Skocz do głównej treści

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celach: świadczenia usług i statystyk. Jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. Więcej informacji w naszej polityce prywatności

17 listopada - Ogólnopolskim Dniem bez Długów

Przyglądamy się kondycji finansowej rodzimych firm.

Polska kultura płatności. Jest lepiej niż w Grecji i Portugalii, choć daleko nam do Estończyków, Duńczyków czy Czechów

17 listopada obchodzimy w naszym kraju Ogólnopolski Dzień bez Długów. Z tej okazji warto przyjrzeć się kondycji finansowej rodzimych firm. Jak wynika z przeprowadzonego przez Intrum Justitia Europejskiego Raportu Płatności 2017, polskie przedsiębiorstwa nadal muszą mierzyć się z problemem nieterminowych płatności. Ryzyko związane z opóźnionymi opłatami wpływa nie tylko na stabilność firm, ale również na ich obecną oraz przyszłą pozycję rynkową.

Europejski Raport Płatności 2017 to badanie przeprowadzone na 10 468 przedsiębiorstwach z 29 krajów Europy, na zlecenie firmy Intrum Justitia. Miało ono na celu sprawdzenie, jak prezentuje się płynność finansowa przedsiębiorstw w różnych krajach w Europie, a także jak przedstawia się kwestia kultury płatności oraz jej wpływ na funkcjonowanie firm. W badaniu brały udział również polskie przedsiębiorstwa. Jak wypadły na tle pozostałych?

Kultura płatności

W opublikowanym raporcie przedstawiono wyniki średnich okresów płatności w poszczególnych krajach europejskich w podziale na trzy sektory – B2B, B2C oraz sektor publiczny. Jeżeli chodzi o pierwszy sektor  – czyli business to business, średni okres płatności wynikający z umów między polskimi przedsiębiorcami wynosi 25 dni, podczas gdy średni czas w jakim faktycznie płatności są dokonywane sięga 32 dni. Jest to lepszy wynik niż w Grecji czy Portugalii, w których płatności regulowane są w przeciągu 15 a nawet 20 dni po terminie.  – Największy odsetek wydłużania terminu zapłaty zauważyć można w handlu. Z taką sytuacją spotkało się aż 65 proc. respondentów z Polski. Nie najlepiej jest również w budownictwie. Ponad połowa (56 proc.) właścicieli polskich firm z tej branży przyznała, że ich kontrahenci skontaktowali się z nimi w sprawie wydłużenia terminu płatności faktury. Nieco lepiej jest wśród przewoźników, gdzie 31 proc. rodzimych firm zostało poproszonych przez swoich kontrahentów o wydłużenie terminu płatności  –  mówi Krzysztof Krauze, prezes Intrum Justitia. Z kolei w sektorze B2C, Polska wypada nieco lepiej. Średni czas w jakim powinny wpłynąć płatności wynosi 24 dni, a średni realny – 27. – Przykładem dla przedsiębiorców i konsumentów powinna stać się jednak Estonia, Dania czy Czechy, w których zobowiązania regulowane są na czas. W kwestii nieuregulowanych płatności w sektorze publicznym, najgorzej wypada Portugalia. To właśnie tam na płatności trzeba czekać ponad 40 dni – dodaje Krzysztof Krauze.

Dyrektywa UE

Twórcy raportu, oprócz zbadania przedsiębiorstw z każdego kraju pojedynczo, postanowili tak jak w latach poprzednich, podzielić Europę na cztery regiony badawcze. Jak się okazuje, cechą charakterystyczną strefy wschodniej, w której znajdują się kraje takie jak Słowacja, Chorwacja, Czechy czy Polska, jest słaba znajomość Dyrektywy Unii Europejskiej w sprawie zwalczania zaległości w płatnościach. Zaledwie 12 proc. przebadanych z tego regionu odpowiedziało, że zna unijne zarządzenie, w porównaniu do średniej europejskiej, która wynosi 31 proc. W stosunku do pozostałych trzech regionów, strefę wschodnią wyróżnia również fakt, że aż 75 proc. przedsiębiorców potwierdza, że ich prawa i regulacje krajowe stanowią barierę w prowadzeniu odnoszącego sukces biznesu.

Straty w dochodach

Jak wynika z raportu, średnia suma należności, którą europejski przedsiębiorca musi odliczyć od dochodów, wynosi 2,1 proc., a w Polsce – 2,4 proc. Rekordzistami w notowaniu ,,strat” są przedsiębiorcy z Wielkiej Brytanii, którzy muszą odliczać od dochodów aż 4,7 proc.  Te liczby wiążą się z ryzykiem, z którym muszą mierzyć się przedsiębiorcy. Na podstawie przeprowadzonego badania uzyskano również wskaźnik ERPI, czyli europejski indeks ryzyka związanego z płatnościami, opracowany na podstawie trzech komponentów: morałów płatniczych, czyli czasu dokonywania płatności, ryzyka związanego z opóźnionymi płatnościami oraz ich wpływu na przedsiębiorstwa. W skali indeksu, najniższa wartość wynosi -2, a najwyższa 2. – Polski wynik, który mieści się w pierwszej dziesiątce najlepszych, sięga 0.11. Oznacza więc dobrą stabilność oraz stosunkowo małe ryzyko związane z opóźnionymi płatnościami. Spośród wszystkich krajów, najlepiej wypada jednak Dania z wynikiem 0.59, a najgorzej Portugalia, w której wartość wyniosła -1.08  – komentuje Krzysztof Krauze, prezes Intrum Justitia.

Prognozowane ryzyko

Przedsiębiorcy zapytani w badaniu o to, jak postrzegają ryzyko dłużników swojej firmy w ciągu najbliższych 12 miesięcy, w większości odpowiedzieli, że na takim samym poziomie. Jedynie w Bułgarii i Portugalii aż 27 i 25 proc. ankietowanych odpowiedziało, że ryzyko nieterminowych płatności wzrośnie. Co ciekawe, w krajach takich jak Dania, Hiszpania czy Węgry średnio od 20 do 24 proc. przebadanych przedsiębiorców potwierdziło, że ryzyko nieuregulowanych płatności spadnie. W Polsce największą grupę stanowią respondenci, którzy uznali, że zagrożenie w zakresie płatności po termie pozostanie na stałym poziomie (73 proc.). Na drugim miejscu znaleźli się tacy, którzy uważają, że ryzyko zmniejszy się (14 proc.), oraz na końcu ci, których zdaniem zagrożenie nieterminowych płatności wzrośnie w przeciągu 12 miesięcy (13 proc.).